Pobudka kryptorycerza

kryptorycerz2

Nagle otworzyłem oczy.

– “Gdzie ja jestem, co się ze mną dzieje? Czemu tutaj taka cisza?”

Wzrok nie mógł jeszcze dojść do siebie, a ja przypomniałem sobie ostatnie wydarzenia. Wojna, zawierucha i zewsząd zło jakie mnie otaczało!  Bitcoin Cash, Dash, IOTA… a w tle odłosy walki “to się scentralizuje!”, “routing nie działa!”, “tylko duże bloki!”.

W końcu wzrok doszedł do siebie. Rozglądam się dookoła. Nastała cisza i pustka, a wszyscy nasi wrogowie leżą na ziemi! Najpierw dostrzegłem Bitcoin Casha. Piękny rycerz w lśniącej zbroi. Widać, że umierał od dawna krwawiąc powoli. Jak to możliwe, że on zginął? Najmężniejszy z mężnych, mistrz sztuk walki, który bez problemu masakrował Lightninga argumentem, że brak jest portfela na Iphona. Jak zginął? Tego nie wiem. Chyba od zbyt dawna walczył sam.

Ooooj, jest i Dash. Aż mi się żal zrobiło. Również leży sam, a przecież miał tylu fanatyków. Gdy byłem na konferencji “10 lat bitcoina”, osobiście tłumaczyli mi, że Dash jest najlepszy. Mówili, że Lightning nie potrzebny, a Dash przebije niedługo Bitcoina. To tylko kwestia czasu. W końcu, ponoć sieć supernodów za jednym zamachem załatwia problem konsensusu, skalowania i samogwałtu. Coś w tym było, bo nawet wiodący Europejski producent bitomatów wdrożył Dasha zaraz po Bitcoinie! Jednak na mieście plotkują, że ponieważ producent ten nazywa się shitcoins.club, to być może dodał Dasha po prostu dla żartu.

A gdzie IOTA? Leży biedna w rowie bez spodni. W dodatku nigdzie nie ma krwi. W ręku trzyma jakąś butelkę, a tam napis “dobre bo tanie”. Wtedy zrozumiałem, że IOTA nie zginęła od ciosu, to kobieta upadła, która wykończyła się sama!

Widząc co zostało z naszych dawnych wrogów nie mogłem uwierzyć, że kiedyś budzili u nas taki respekt.
– “Co mam robić? Wrogowie nie żyją. A gdzie nasz król, co się bankierom nie kłaniał? Gdzie Bitcoin? Czy to on ich zmasakrował? Czy toczy kolejne bitwy?”

Idę chwilę ścieżką, ale ona nagle rozwidla się. Przy rozwidleniu kierunkowskazy: W lewo: “DeFi”, w prawo “Metaverse”, w dół “CBDC”. A na wprost? Brak kierunkowskazu, a ścieżka brzydka i kręta.

– “Chyba nic tam nie ma” – pomyślałem.

Aż tu nagle, daleko hen za ścieżką, na horyzocie dostrzegłem błyski. Chwilę później do uszu mych doszły grzmoty pioruna. Wtedy zrozumiałem, którędy podążać.


Chcesz wiedzieć więcej o Lightning Network? Zapraszam na grupę Lightning Network Polska na facebooku.

Leave a Reply

Your email address will not be published.