Po co Salwadorowi Bitcoin

salvador

Scam, oszustwo, ściema – to pierwsze co przychodzi na myśl, gdy polityk zapowiada coś, co wydaje się zbyt piękne by było prawdziwe. Bitcoin, jako środek płatniczy na teranie całego kraju? Do tego obowiązkowo akceptowalny przez wszystkich? Realny plan? A może kogoś poniosła fantazja?

Wygląda na jakiś wałek uwzględniając fakt, że obywatele używać mają rządowego walletu z funkcją skanowania twarzy. Na myśl przychodzą tzw. “waluty cyfrowe banków centralnych”, które oczywiście z walutami takimi jak Bitcoin nie ma ją wiele wspólnego. Zapowiedź prezydenta Salwadoru brzmi jak kolejny pomysł na tym, by zrobić kasę na naiwnych ludziach.

Może to zwykłe oszustwo?

Zacznijmy od tego, czy to jakiś prosty przekręt? Nikt na razie tego, nie wie, ale moja odpowiedź na to pytanie brzmi: raczej nie. Dlaczego?

Po pierwsze nie wygląda to jak typowa ściema taka jaką była np. IOTA. W IOTA połączone były duże obietnice i kompletnie niezrozumiały sposób ich realizacji. Tutaj mamy raczej obietnice dość umiarkowane, połączone z dość prostym i przejrzystym planem ich realizacji. Po przesłuchaniu przemówienia prezydenta oraz dość obszernego wywiadu, stwierdzam, że to nie wygląda na typowe oszustwo. Wygląda raczej na plan, który ma tzw. ręce i nogi.

Po drugie, wprowadzenie BTC może się opłacać. Niektóre kraje, jakimś dziwnym zrządzaniem losu realizują akurat to, co w danym kraju się opłaca. Nam może się to wydawać dziwne, bo niestety Polska do takich krajów nie należy. Śmiem więc twierdzić, że udana realizacja tego planu, byłaby opłacalna dla całego kraju, pod warunkiem, że nie dostanie “po mordzie” od krajów większych z USA na czele.

Po trzecie – dobry moment. USA są obecnie zajęte większymi problemami niż jakiś malutki kraj. Być może nie będą miały ochoty, ani siły intensywnie zwalczać tego pomysłu. Tutaj w grę wchodzą zawiłości geopolityczne oraz układ sił w tej całej grze.

Potraktujmy (chociaż przez chwilę) zapowiedzi poważnie

Proponuję, by na potrzeby tego artykułu wyobrazić sobie, że zapowiedzi i obietnice będą dotrzymane. Obywatele otrzymają rządowy portfel z ekwiwalentem 30USD w Bitcoinie na start. Będą szkoleni z zakresu używania tego portfela. Każdy, kto ma taką możliwość (dostęp do Internetu, umiejętność posługiwania się smartfonem itp.) ma obowiązek przyjmowania zapłaty w BTC. Niekoniecznie przy użyciu rządowego portfela. Rządowy portfel ma być kompatybilny z innymi portfelami i działać na warstwie Lightning Network.

Wygląda więc na to, że właściciele biznesu teoretycznie będą mogli użyć dowolnego portfela LN, choć podejrzewam, że w praktyce użyją raczej tego rządowego. Głównie dlatego, że jest prosty, wspiera też transakcje USD, przewalutowania między USD i BTC oraz ma rządowe wsparcie w zakresie bezpieczeństwa i darmowego szkolenia z jego używania. Zapowiedziana jest jednak pełna kompatybilność portfela rządowego z innymi portfelami BTC, co (według mojej interpretacji) oznacza zarówno możliwość przyjęcia jak i wysłania Bitcoinów między oficjalnym portfelem stworzonym przez rząd, a innymi portfelami supportującymi LN, jak Strike czy BLW czy Phoenix. Swoją drogą, Strike jest obecnie w Salwadorze najbardziej popularnym portfelem LN, i to developerzy Strike odpowiedzialni są za portfel rządowy. Jak powiedział w wywiadzie sam prezydent, tworząc portfel rządowy, developerzy Strike stworzyli w zasadzie konkurencję sami dla siebie.

Co ważne, portfel rządowy ma wsparcie zarówno dla BTC (przez LN) jak i dla zwykłych dolarów, oraz wygląda na to, że będzie portfelem w pełni custodialnym. Czy nam się to podoba, czy nie, custodialny (i prosty w użyciu) portfel to dobry wybór dla zdecydowanej większości obywateli. Umożliwi im on przede wszystkim odzyskanie środków w razie kradzieży telefonu lub jego zgubienia.

Każdy, kto ma taką możliwość, będzie zobowiązany do przyjmowania zapłaty w BTC, jednak może wybrać opcję, dzięki której otrzyma zapłatę w dolarach. W takiej sytuacji portfel pobiera płatność w BTC, konwertuje ją na USD, i powiększa bilans środków w USD na rachunku odbiorcy. Dzięki temu osoby, które nie chcą ponosić ryzyka kursowego, od razu otrzymują USD i w zasadzie niewiele ich obchodzi, że płatność została dokonana przy użyciu BTC. Krótko mówiąc, ten portfel stanowi też sposób cyfryzacji dolara, który w kraju używany jest głównie w postaci papierowej.

Dlaczego to może się opłacać

Dlaczego wdrożenie BTC w ogóle może się opłacać? Jak wiemy, państwa raczej dążą do posiadania własnej waluty, nad której emisją mają kontrolę. Salwador takiej waluty jednak nie posiada. Kiedyś posiadał, ale w 2001 roku wdrożył dolara obok własnej waluty i od tamtego czasu dolar wyparł walutę regionalną całkowicie. Ponoć jest to z winy Stanów Zjednoczonych, chociaż wcale nie zdziwiłbym się gdyby taki stan rzeczy spowodowany był sporą inflacją waluty miejscowej. Nietrudno o sprzężenie zwrotne, w którym ludzie preferując dolara zamiast waluty własnej powodują zwiększoną inflację waluty własnej. To z kolei powoduje, że jeszcze więcej ludzi nie chce używać waluty własnej.

W każdym razie, stało się jak stało i Salwador pozostał bez własnej waluty. Implementując do swojego systemu BTC, nie robią więc konkurencji samym sobie. Robią konkurencję dolarowi amerykańskiemu.

Sam napływ bitcoinów spodziewany jest przede wszystkim ze strony turystów, oraz samych Salwadorczyków, którzy mieszkają poza swoim krajem. Ponoć 25% PKB kraju pochodzi dzięki transferom środków od Salwadorczyków mieszkających za granicą. Spodziewane są też inwestycje zagraniczne związane z cryptoalutami jak choćby wykorzystanie energii geotermalnej do miningu, ale nie tylko. Myślę, że taka ogromna wręcz otwartość kraju na Bitcoina spowodować też powinna, że kraj może być miejscem rejestracji jak i faktycznego działania giełd kryptowalut.

Korzyści dla gospodarki z wdrożenia Bitcoina sa więc bezsprzeczne. Kraj, którego całkowite PKB wynosi zaledwie 28 MLD dolarów. Mniej niż oficjalne dzienne obroty samym BTC na giełdach. Oni produkują tyle w rok.

Gdzie dwóch się bije, tam Salwador korzysta

Ważniejsze jest jednak co innego – czy są korzyści dla rządzących. Jeśli rządy są takie raczej marionetkowe, a Salwador jest przybudówka USA (jak np. Polska), to wdrożenie BTC nie ma najmniejszych szans powodzenia. Wygląda jednak na co innego. Bardzo możliwe że prezydent wraz z ludźmi ze swojego otoczenia sprawują realną władzę, posądzani są nawet o dyktaturę. Możliwe, że ten kraj, oraz te 6 milionów ludzi to jedyne co mają. Nigdy o tym głośno nie powiedzą, ale uważam że zależy im na tym, żeby wykorzystać efekt rezerwy cząstkowej na BTC i być może też na dolarze. Krótko mówiąc – możliwe, że chcą zrobić dokładnie to samo, co banki. Jeśli im się to uda, stworzą system, który zbiera z rynku dolary i bitcoiny, oraz zamienia je na zapisy elektroniczne w portfelu rządowym.

W takiej sytuacji rząd będzie dysponował naprawdę potężnym kapitałem, za który może ugrać coś na arenie międzynarodowej. Choćby np. kupić za BTC broń atomową od Korei Płn. i móc dzięki tamu zacząć prowadzić na prawdę samodzielną politykę.

Wszystko to, o czym napisałem utwierdza mnie w przekonaniu, że plan wdrożenia BTC jest dla państwa i rządzących opłacalny, a skoro jest opłacalny, być może oni tak na poważnie?

Dlaczego to może się udać

Kolejna sprawa, czy to w ogóle może się udać. Z pewnością jest to niekorzystne  na USA, które nałożą pewnie na ten kraj jakieś sankcje. Jeszcze 10 lat temu, sankcje od USA + groźba zbrojnej interwencji brzmiały prawie jak wyrok śmierci. Dzisiaj USA mocno osłabło, ma poważniejszych wrogów, a mały Salwador tylko rozpraszałby ich siły. Z resztą, Salwdor od wielu lat używa dolara amerykańskiego, nie był nigdy w Ameryce “na cenzurowanym” a jednak kraj nadal pozostał biedny. Dotychczasowa współpraca z USA wydaje się nie być dla kraju szczególnie korzystna. Całkowita wartość wymiany handlowej Salwadoru z USA wynosi jakieś 4mld dolarów rocznie (https://wspieramyeksport.pl/znajdz-rynki-eksportowe/sv/salwador). Być może dlatego nieszczególnie obawiają się sankcji. Ryzykowna wydaje się jedynie interwencja zbrojna, ale czy USA ma ochotę okupować kolejny kraj? Już przykład Iraku pokazał jak droga jest to zabawa, a do tego Salwador nie ma nawet tak lubianej przez USA ropy naftowej.

Kolejną przeszkodą we wdrożeniu BTC może być istniejący obecnie system bankowy. W Salwadorze około 70% ludności nie ma w ogóle konta w banku. Do tego kraj ogólnie jest biedny. System bankowy nie ma tam specjalnie o co walczyć. Nawet nie wysilili się na tyle, by ubankowić większość społeczeństwa.

Wygląda więc na to, że Salwador ma szansę odeprzeć sprzeciw międzynarodowy. Nie dlatego że jest taki silny, ale dlatego, że jest tak mało ważny. Pozostaje jeszcze opór wewnętrzny, jednak i tutaj sytuacja wygląda całkiem korzystnie. Salwador to głównie ludzie młodzi, którzy chcieliby żeby ich kraj był nowocześniejszy i nie boją się nowych rozwiązań. W przeciwieństwie do PL, partia rządząca ma tam poparcie ludzie młodych, a nie starych. Ponadto jasno powiedziane jest – akceptowanie BTC będzie obowiązkowe, ale nie ma obowiązku jego przechowywania i zapłata może być automatycznie skonwertowana na cyfrową wersję USD.

Potencjalne zagrożenia

Pierwsze, to najbliższe klika miesięcy, kiedy będą trwały próby wystraszenia obywateli kraju. Kilka miesiący krzyków i płaczu, że gospodarka się zawali lub innych równie bzdurnych argumentów przeciw. Będzie to połączone z jakimiś kampaniami, trollowaniem w mediach społecznościowych itp. Najbliższe klika miesięcy będzie dla rządu trudne. Tutaj społeczność związana z BTC ma swoje zadanie i powinniśmy wykazać daleko idący entuzjazm co do tego pomysłu. Pokazać, że dzięki wprowadzeniu BTC, chętniej spojrzymy na ten kraj jako cel przyszłych wycieczek turystycznych lub przyszłych inwestycji.

Kolejne zagrożenie to najbliższe lata. Trzeba pogodzić się z rezerwą cząstkową, jednak na ile się da, promować używanie portfeli alternatywnych do rządowego. Zbyt duża pokusa jest ku temu, żeby rząd wydał BTC zgromadzone przez obywateli i ograniczył możliwość wypłaty na inne portfele BTC. Krótko mówiąc – jest ryzyko, że rząd zrobi z BTC dokładnie to samo, co USA zrobiło ze złotem. Wymienialność była, ale do czasu.

Leave a Reply

Your email address will not be published.