Czego możemy się nauczyć od… amiszów

amisze

Niedawno odbyły się pierwsze w Polsce konsultacje społeczne dotyczące kryptowalut jak i technologii Blockchain. Wiele osób liczy na to, że dostarczając wiedzy z tego zakresu politykom można liczyć, że ułatwią oni rozwój tych technologii w Polsce.

Warto zdać sobie sprawę z pewnej sprzeczności. Politycy reprezentują pewną scentralizowaną władzę. Blockchain natomiast to technologia umożliwiająca pominięcie takiej scentralizowanej władzy. Krótko mówiąc – przedstawia się politykom technologię umożliwiającą pominięcie ich (umniejszenie ich roli) i prosi by łaskawie ułatwili tej technologii rozwój.

Nowe technologie rzadko pozwalają rosnąć starym, dużym firmom. Nowe technologie zazwyczaj zmieniają układ sił. Fotografia cyfrowa nie sprawiła, że Kodak dzięki nowej technologii stał się potężniejszą firmą. Fotografia cyfrowa sprawiła, że Kodak traci na rzecz takich firm jak Apple czy Samsung. Rozwój samochodów elektrycznych nie pozwoli urosnąć wielkim korporacjom jak General Motors czy Volkswagen. Może ich co najwyżej pogrążyć. Podobnie jest z niemal każdą branżą. Skoro wie to nawet tak prosty człowiek jak autor tego artykułu to co dopiero prezesi największych korporacji. Duże korporacje maja ugruntowaną pozycję, klientów, partnerów i krótko mówiąc zdominowany rynek. Dla takich korporacji najgorszą rzeczą jaka może im się przytrafić jest zmiana. Klienci poszukują czegoś nowego a korporacja nie umie się dokładnie w te potrzeby wpasować i przegrywa ze start-upami powstającymi w osławionych garażach.

Jaki ma to związek z polityką i konsultacjami społecznymi? Otóż politycy jako osoby powiązane z dużymi firmami nie będą kalać własnego gniazda wspierając prawdziwą innowacyjność. Innowacyjność musi przebić się sama i dojść do poziomu w którym jej zatrzymanie jest już prawie niemożliwe, bądź dotknęłoby zbyt dużą grupę ludzi. Dużo łatwiej przekonać do danej innowacji konkretne firmy (nawet te duże), które chcą jednak zyskać przewagę nad konkurencją, niż polityków, których zadaniem jest często nikomu się nie narazić. Być może bywają wyjątki, ale trzeba mieć sporo szczęścia by takim wyjątkiem się stać.

Oczywiście chcemy, aby dla kryptowalut powstały w Polsce lepsze warunki jednak pomimo wszelkich nadziei raczej nie jest możliwe osiągnięcie tego celu poprzez rozmowy z politykami. W takim razie, czy jest jakiś inny sposób?

W USA żyje około ćwierć miliona amiszów. Są to ludzie, kojarzeni z nietypowych ubiorów jak i bardzo ograniczonego korzystania przez nich ze zdobyczy cywilizacji. Przede wszystkim jednak amisze to grupa ludzi silnie wierzących, którzy mają swoje wewnętrzne prawa często sprzeczne z prawami Stanów Zjednoczonych. Mają w sobie na tyle dużo wiary i niezłomności, że przestrzegają własnych praw niezależnie od tego jak bardzo nękani byliby przez organa państwowe.

Jak podaje Wikipedia:

W latach 50., gdy wprowadzono obowiązkowe ubezpieczenie społeczne, amisze uznali, że dla nich to wspólnota jest ubezpieczeniem, które zapewnia ochronę, opiekę nad chorymi i starymi. Zgodnie z zasadą niepobierania pomocy od rządu odmówili płacenia składek, co doprowadziło do najazdów służb skarbowych na ich farmy oraz konfiskat i licytacji dóbr.

Amisze nie wysyłają dzieci do szkół publicznych i uważają, że nie potrzeba im wykształcenia wyższego niż podstawowe do wieku 14 lat. Ponieważ w Stanach Zjednoczonych kształcenie jest obowiązkowe do 16. roku życia, na tym tle także dochodziło do konfliktów z władzami.

Czy Amisze celem rozwiązania tych problemów organizowali konsultacje społeczne? Referenda? Zbiórki podpisów? Pikiety i wiece? Raczej nie, skoro amisze z założenia nie angażują się w politykę. Pomimo tego Kongres USA zwolnił amiszów zarówno z obowiązku ubezpieczeniowego jak też uznał ich prawo do ograniczonej edukacji. Wystarczył sam fakt, że rząd nie dał rady skutecznie im tego zabronić i zakazu egzekwować. Podobnie rządowi nie specjalnie wyszła prohibicja, z której wycofał się przecież nie dlatego, że ktoś ich ładnie poprosił, ale dlatego, że ludzie nie respektowali nowego prawa.

Warto również zauważyć, że liczba amiszów w stanach wynosi około 1 promila wszystkich obywateli USA, a więc prawdopodobnie niewiele więcej niż liczba użytkowników kryptowalut na świecie. Proporcje są więc podobne. Nie wiadomo czy sprawy potoczyłyby się po myśli amiszów, gdyby rząd zaczął ich solidnie prześladować od samego początku. Być może po prostu zanim rządzący zorientowali się, że mają do czynienia z rosnącą grupą, która nie respektuje wszystkich praw, okazało się, że jest już trochę za późno. Okazało się, że zamiast walczyć z kilkusettysięczną grupą, lepiej dopasować prawo do ich potrzeb i mieć to “z głowy”.

Uważam, że najlepszym gwarantem akceptacji Bitcoina przez rząd byłaby po prostu liczba jego użytkowników. Z tym niestety nadal jest dość słabo. Bywam czasem w miejscach gdzie akceptuje się bitcoiny i wiem, że klientów płacących cyfrową walutą jest naprawdę mało. Kamil Cebulski, przedsiębiorca i równiez zwolennik bitcoina prowadzi w radiu Kontestacja audycje. Swojego czasu miał w zwyczaju pytać każdego zaproszonego gościa “czy przyjmuje już płatności w bitcoinie”. Nie raz też gość zapytany przez Kamila Cebulskiego w Kontestacji mówił, że gdyby klienci pytali o możliwość płatności BTC to by wprowadził. No ale skoro nikt nie pyta, to nie wprowadza.

Dlatego uważam, że zdecydowanie najważniejsze jest przekonanie zwykłych ludzi do używania bitcoina i mówiąc “używanie” mam na myśli płacenie bitcoinem, a nie granie na giełdzie w nadziei na łatwy zarobek. Gdyby stworzyć zwartą grupę kilku tysięcy osób chcących płacić bitcoinem i domagających się takiej opcji, przedsiębiorcy sami zaczęliby wdrażać tą metodę płatności. Im więcej nas będzie i im bardziej będziemy uparci, tym ciężej będzie zabronić nam używania bitcoina i innych kryptowalut.


Chcesz wiedzieć więcej o Lightning Network? Zapraszam na grupę Lightning Network Polska na facebooku.

One Response
  1. GrubyAkatsuki

Leave a Reply

Your email address will not be published.